15 grudnia 2011
Jak co roku kontynuujemy tradycje przekazywania Betlejemskiego Światełka Pokuoju - symbolicznego ognia, zapalonego w Grocie Narodzenia Chrystusa w Betlejem. Jest ono symbolem ciepła, miłości, pokoju i nadziei - tradycyjnie stawiane jest na wigilijnym stole. W piątek 16 grudnia odbędzie się uroczystość związana z przekazaniem Światełka Łodzi. Nasze harcerskie spotkanie zaczyna się o 17:00 w budynku Komendy Chorągwi Łódzkiej, a następnie przejdziemy wszyscy razem do Bazyliki Arikatedralnej, gdzie odbędzie się Nabożeństwo Światła. Przewidywane zakończenie to 20:15.
14 grudnia 2011
W poniedziałek 19 grudnia w SP 56 organizujemy nabór. Poszukujemy osób w wieku 11-13 lat (5-6 klasy), które będą chciały działać i będą w miarę "rozgarnięte". Wspinaczka, rajdy piesze, rajdy rowerowe, paintball, sztuka kamuflażu, techniki artystyczne, wielkie przygody... a to tylko niektóre dyscypliny, którymi się zajmujemy. U nas każdy znajdzie coś dla siebie aby się rozwijać. Zapraszamy na zbiórki w każdy wtorek o 17:00 w harcówce "na kwadracie"
13 grudnia 2011
W dniach 09-11. grudnia odbył się XLIII Sejmik Zimowy Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich w Kutnie. Naszą drużynę reprezentowali dh. Mateusz Kępa i dh. Miłosz Kazuła. Chłopaki dowiedzieli się wiele przydatnych informacji nt. Wspólnoty i jak z nią współpracować poprzez wykonywanie zadań. Przedstawili również władzom Wspólnoty pomysł nt. reprezentacji - wyjazd na Rajd i Zlot Grunwaldzki na rowerach w lipcu. Mamy nadzieję, że plan się powiedzie, a nasze kontakty i współpraca ze Wspólnotą się rozwiną.
15 listopada 2011
W ubiegły weekend (10-13 listopada) wraz z dziewczynami z 22 ŁDH-ek wyjechaliśmy na Biwak Niepodległościowy do Republiki Ściborskiej na Mazurach. W tym pięknym rejonie gościł nas Dariusz Morsztyn - "Biegnący Wilk". Od paru lat buduje on Rzeczpospolitą Harcerską - marzenie Andrzeja Małkowskiego oraz posiada kilka gospodarstw, w których hoduje różne zwierzęta, m.in. psy zaprzęgowe - Husky, z którymi jako pierwszy polak przejechał rajd Finnmarkslopet. Żyliśmy w jednym z jego gospodarstw, w warunkach... trudnych dla ludzi nieprzwyczajonych do braku cywlizacji i zimna. Nauczyliśmy się wielu przydatnych w gospodarstwie domowym umiejętności, że jeśli człowiek coś chce to musi zrobić to własnoręcznie. Święto Niepodległości - 11 Listopada przypomina, że Polska to wolny i niezależny kraj. Podczas tego wyjazdu też byliśmy wolni i niezależni od nikogo. Tak chyba najlepiej mogliśmy to uczcić, oczywiście nie zapominając o wszystkich Polakch, którzy zginęli za Ojczyznę.
29 września 2011
W piątek 30 września idziemy na rajd pieszy"Czarny".Spróbujemy z Chociszewa przejść do Łagiewnik.Spotykamy się o 20:30 pod harcówką powrót około 5:30. Zabieramy 15 zł na przejazd pociągiem,czekolade,ciepłą cherbatę w termosie, skarpetki na zmianę,2 kanapki,rękawiczki,czapka lub bluzę z kapturę lub kominiarkę/szalo kominiarkę, buty(treki,desanty) legitymację,woreczek gotowości,rzeczy do ubrudzenia(moro)
27 sierpnia 2011
We wtorek 30 sierpnia między 7:00 a 8:00 zobaczycie nas w programie "Kawa czy Herbata" na TVP 1.Zostaliśmy zaproszeni z związku z wyprawą a po programie wyruszamy na dwudniowy biwak surwiwalowy"Trop" w lasy województwa. Relacja z biwaku już wkrótce.
4 lipca 2011
Materiały z Wyprawy dostępne w sieci!!!
Drodzy Przyjaciele, materiały z wyprawy już w sieci!
20 lipca 2011 r. 10 osobowy skład z II Łódzkiej drużyny harcerzy, w tym harcerka 124 ŁGDH "Płomienie", wyruszyli na wyprawę rowerową na trasę Szwecja- Dania Szwecja, której celem był Światowy Zlot Skautów- Jamboree 2011. Patronem wprawy był Urząd Miasta Łodzi i Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego. Wyprawa odbyła się dzięki wsparciu w. w. instytucji oraz www.miran.info.pl, www.grupadomino.com, www.2ldh.org. Patronat medialny objęło Radio Łódź - www.radiolodz.pl
Dziennik wyprawy w formacie pdf - ok. 6 MB"
4 lipca 2011
Powstanie naszych braci i dzisiejsza klęska
Minęło wiele lat od Powstania Warszawskiego. Dla harcerzy wszystkich pokoleń powinno być to święto - czas zadumy, myśli braterskiej. Tak nas wychowano. Recytowano nam Baczyńskiego, pokazywano Powązki i małego powstańca, który był dla każdego bohaterem, świętością. Dziś są tacy, którzy dyskutują z historią o potrzebie lub bezsensowności powstania. Dla mnie tu nie ma dyskusji - to się już wydarzyło. Dla Tych ludzi, harcerzy, AK-owców, cywili, ważne było walczyć. Ważne było poświęcenie. Kto raz rozmawiał z Luksorem, patrzył w oczy Anny Zawadzkiej wie, że dla nich ważne było żyć wolnym, nawet jeżeli mieli za nią oddać życie. Pytanie o to, czy ich poświęcenie było potrzebne jest nie tyle niestosowne, co świadczące o braku umiejętności oceny i zrozumienia historii. Życie tworzy historię, a to nie matematyka, gdzie 1+1=2. Życie, to uczucia, emocje, coś, czego nie da się przewidzieć, przeliczyć. Jeżeli osobiście miałbym wybrać, między śmiercią w niewoli, być rozstrzelanym na jakimś placu, pod murem, lub jak uciekinier wybrałbym śmierć w walce o wolność swoją i innych. Słyniemy jako naród, który (pomijając tych którzy historii w ogóle nie znają) wspomina historię i nie uczy się na jej błędach. Wynika to z powierzchowności oceny faktów historycznych, lub ich błędnej analizy... wniosek jest jeden: nie ciągnie nas do poznawania historii i jej pojmowania. Nie mamy ciągot do kształcenia. Lubimy proste hasła, populistyczne gesty, fałszywe obietnice i skrajne poglądy. Szukamy prostych autorytetów - idoli, i budujemy na nich swoje poglądy. Tak dzieje się w polityce, kościele, szkole. A kiedy okaże się, że do niczego nas to wszystko nie doprowadziło, szukamy winy u wszystkich i we wszystkim, tylko nie u siebie. A przecież, żeby faktycznie coś zmienić należy zacząć od swojej osoby. Żeby iść dalej, a nie zatrzymywać się w swoim bałaganie, a tym bardziej nie cofać, należy poznawać historię i nie popełniać błędów, które już inni popełnili. Amerykański aktor Will Smith, powiedział kiedyś taką prostą sentencję, która brzmiała mniej więcej tak: "W życiu najważniejsze jest biegać i czytać. Biegając walczysz ze sobą, pokonujesz swoje ciało, walczysz o to by przebić zmęczenie. Czytając uczysz się nie popełniać błędów, które popełnili już inni - poznając je." Uczmy się nie tylko pamiętać, ale rozumieć i wyciągać wnioski. Gdybyśmy mieli w sobie choć krztę rozumu, honoru i godności tych, których tak łatwo i "mądrze" oceniamy, i gdybyśmy potrafili wyciągnąć naukę z tego co Oni dla nas zrobili, to jestem pewien, że zaszli byśmy dalej niż jesteśmy... o wiele dalej.
K.D.
30 lipca 2011
Wielki Powrót, czyli krótka relacja po rajdzie...
Po przebyciu 814 km na rowerach zakończyliśmy nasz największy (jak dotąd) rajd rowerowy. Wszyscy powrócili cali i zdrowi. Najmłodszy uczestnik miał 12 lat i 10 dnia wyprawy zamknął próbę na stopień. Fenomenem tego wyjazdu, nie są jednak kilometry, ale przygoda, którą przeżyliśmy i doświadczenie, które dzięki niej zdobyliśmy. Każdy dzień pokazywał nam, że można być dumnym z kraju w którym się żyje, mieć do niego szacunek i być prawdziwym patriotą. Zastanawialiśmy się tylko ile czasu musi upłynąć, aż nasze społeczeństwo i politycy dorosną do tego co widzieliśmy w skandynawii (a z perspektywy podróżnika z rowerem nocującego w gościnie obcych ludzi można wiele zaobserwować). Spotkaliśmy ludzi, którzy żyją i nie martwią się o to czy wystarczy im pieniędzy do końca miesiąca. Ludzi, dla których wykształcenie jest podstawą, religią, normalnością, a nie czymś co ustawia w hierarchii społecznej, przykrym obowiązkiem, czy produktem, który można kupić. Ludzi, którzy szanują, bo są szanowani, nie oszukują, bo nie są oszukiwani. Pokazaliśmy że stać nas na wiele, osiągając 814 km w ciężkiej pogodzie, przy ograniczonych możliwościach sprzętowych, wynikająch z uszczuplonego budżetu, co było wynikiem fałszywych obietnic ludzi, którzy dali nam nadzieję i utrzymywali nas w niej do końca wyjazdu. Wstyd nam było, kiedy skauci z Kenii robili sobie z nami zdjęcie - oni w jednolitych kurtkach z goretex`u, porządnych trekkingach, my w cienkich koszulkach reklamujących Łódź i województwo. Mimo wszystko Łódź, jako miasto "rowerowych skautów" z najstarszej drużyny, którzy przebyli tyle kilometrów, mimo deszczu i wiatru, była na ustach wszystkich, którzy nas spotkami po drodze i na Światowym Zlocie Jamboree. Do tego stopnia byliśmy rozpoznawani, że sam Bear Grylls słyszał o nas i cyt. "był dumny, że może sobie z nami zrobić zdjęcie - z prawdziwymi skautami!" Przynajmniej dobrze być docenionym po za miastem, krajem. Przykre ale prawdziwe. Przemyślenia zostawiamy sobie i łodzianom, na zewnątrz zareklamowaliśmy miasto jako europejską stolicę ludzi mądrych, kulturalnych, pomocnych i pracowitych. Szkoda byłoby to zmarnować. Następny wyjazd, na Litwę ok. 11 listopada.
Dziennik wyprawy w formacie pdf - ok. 6 MB"
K.D.
Przed wyprawą:
